
Postanowiłem odszukać losy Weroniki Mandelskiej na ziemi amerykańskiej. Miałem trochę informacji od babci Kazi, ale przez lata nie mogłem znaleźć jej osoby na listach pasażerów przypływających do Ameryki. Według opowiadania babci, jej ciocia Weronika (siostra Eugenii Lange z domu Saliniewicz) wypłynęła do Ameryki w tym samym czasie, kiedy wydarzyła się tragedia Titanica. Uchwyciłem się tej informacji i szukałem w 1912 roku. Nie mogłem jednak nadal niczego znaleźć, więc próbowałem ze zmienioną nieco pisownią imienia i nazwiska. I wreszcie cierpliwość została nagrodzona.
W oryginalnym dokumencie było zapisane prawidłowo imię i nazwisko, ale osoba wprowadzająca je do komputera współcześnie, wpisała je jako Salimewicz (zamiast Saliniewicz). Historia z Titaniciem więc była prawdziwa. Rodzina mogła słusznie obawiać się, że młodziutka dziewczyna utonęła w drodze do lepszego świata. Titanic zatonął 15 kwietnia 1912 roku. Ciocia Weronika płynęła jednak innym statkiem S.S. Zeeland. Wypłynęła z Rotterdamu 25 Marca 1912 roku, a dopłynęła do Portland w stanie Maine 4 kwietnia. Sto lat temu komunikacja wyglądała zupełnie inaczej, dlatego rodzina do pierwszego listu obawiała się o jej los.
Podróż do Ameryki – SS Zeeland
Weronika Mandelski wyruszyła w podróż do nowego świata na pokładzie statku SS Zeeland.

Weronika Saliniewicz urodziła się 15 maja 1895 roku najprawdopodobniej w Kasperowcach (rejon Zaleszczyk, obwód Tarnopol, dzisiejsza Ukraina). Jako niespełna siedemnastolenia dziewczyna, postanowiła wyjechać do Ameryki. Zabrała się wraz Julią Bojanowską lat 16 pochodzącą również z Kasperowców oraz 33 letnim Franciszkiem Bojanowskim z Zaleszczyk. Trudno dzisiaj powiedzieć jak długo zabrała im droga z Zaleszczyk do Rotterdamu. Sama podróż statkiem przez Atlantyk trwała 10 dni. Zgodnie z deklaracją przy przekroczeniu granicy USA, Weronika kierowała się do Montrealu w Kanadzie (ok. 400 km). Najprawdopodobniej bezpośrednio po dopłynięciu do Stanów, tam się kierowała (do kogoś znajomego lub kogoś rodziny). Nie wiadomo też kiedy poznała Michała Mandelskiego, ale już 11 stycznia 1914 urodziła się im córka Eugenia (Genevieve). To jedyne dziecko Weroniki. W związku z komplikacjami przy porodzie nie miała więcej dzieci (wg babci Kazi). W 1921 roku Weronika wraz z Michałem dopływają z Montrealu do Kingston, gdzie przekraczają granicę ze Stanami Zjednoczonymi (na dzień dzisiejszy nie doszukałem się w tym dokumencie ich córki Eugenii). Kierowali się do Toledo (Ohio). W czasie spisu powszechnego w USA w 1930 roku, cała rodzina Michał, Weronika i Eugenia mieszkają w Toledo pod adresem 443 Oakland. Wraz z nimi mieszka w tym czasie Michał Łączyński. Z dokumentu tego wynika również, że Michał Mandelski miał w 1930 roku 45 lat co znaczyłoby że był 12 lat starszy od Weroniki i urodził się w 1885 roku. W dokumencie tym jest również adres rodziny Michała w Polsce, ale na dzień dzisiejszy nie udało mi się go odczytać. Datę urodzenia Michała potwierdza karta rejestracyjna na komisji wojskowej. Urodził się 14 października 1885 roku. Jak inni mężczyźni urodzeni między 28 kwietnia 1877 a 16 lutego 1897, został zarejestrowany, ale nie potrafię powiedzieć czy brał czynny udział w wojnie. W tym też dokumencie (Spis ludności Census 1930) wymieniony jest także zakład pracy Michała – Willy’s … (druga część nazwy trudna do odczytania). Prawdopodobnie w 1963 roku rodzina przeniosła się na Florydę. Mieszkali przy 3864 Neptune Drive w St. Petersburg.

Niestety nie mam na ten moment żadnych informacji z tego okresu. Michał Mandelski zmarł 29 września 1973 roku, a Weronika dziewięć lat później 17 września 1982 roku mając 87 lat i 4 miesiące.
Zupełnie przypadkiem odnalazłem w internecie nekrolog ich córki Eugenii. Wpisałem w wyszukiwarce hasło „Mandelski Montreal”. Zmarła zupełnie niedawno 4 stycznia 2010 roku w Sylvanii (Ohio) mając lat 96 (niemal 97 lat). Według informacji z jej nekrologu przyjechała do USA wraz z rodzicami w 1920 roku. Uczęszczała do szkoły St. Adalbert Grade, a dyplom uzyskała na Woodward High School (prawdopodobnie w Toledo). Uzyskała obywatelstwo amerykańskie w 1939 roku, a w 1942 roku wyszła za Wilbura W. White’a. Pracowała w różnych sklepach w Toledo i St. Petersburgu (Floryda). Dwa lata po śmierci matki Weroniki w 1984 roku, wróciła do Toledo. Była żarliwą katoliczką, znakomitym kucharzem. Lubiła szyć i zajmować się ogrodem. W nekrologu posługują się angielską wersją jej imienia Genevieve. Wilbur W. White zmarł wcześniej od Eugenii. W 2010 roku po jej śmierci nadal żyją Vernon White (szwagier) i Norma White (szwagierka). Eugenia była bardzo kochana przez siostrzeńców, siostrzenice i ich dzieci. Została pochowana na cmentarzu Woodlawn. Uroczystość pogrzebową zorganizowała firma www.walkerfuneralhomes.com. Z nekrologu wynika, że Eugenia (Genevieve) zmarła bezdzietna.
